Odparzanie pleców na plaży i stanie w kilkugodzinnym korku na Zakopiance znudziło się nam, więc w tym roku na odpoczynek postanowiliśmy uderzyć poza granice naszego fantastycznego kraju. Pierwszym celem została Kopenhaga. Poniżej cała relacja (krótka) z wyprawy połączona ze zdjęciami. Filmu spodziewać się można w „nieco” późniejszym terminie. Z racji tego, że jest tu całe mnóstwo zdjęć to widoczne są one po kliknięciu „czytaj dalej” poniżej.

01
Relację wypada zacząć od standardowej foty z samolotu – skrzydła na tle nieba. I to tyle – podróż przebiegła bez problemów, godzina lotu z Warszawy i po wszystkim.
Pierwszy szok przeżyłem na lotnisku, gdzie próbowaliśmy uzyskać pomoc odnośnie zakupu biletu cOPENhagen card (3 dni na środki transportu plus Tivoli i muzea) – tu wszyscy, nawet ekipa sprzątająca, mówią po angielsku, więc nawet średnio rozgarnięta osoba, która chociaż trochę liznęła ten język, da sobie w Kopenhadze bez problemu radę. Wszelkie informacje czy też napisy w pociągach, metrze i autobusach są również podawane po angielsku. W trakcie całego pobytu nie spotkaliśmy osoby, która nie potrafiłaby mówić w języku lengłydż – no stress.
Drugi szok – gdzie się podziały auta? Ruch samochodowy w stolicy Danii jest po prostu śmiesznie mały, za to wszędzie są rowery. Miliony rowerów. Miliony milionów rowerów. Jeżdżą starzy, młodzi, brzydcy, ładni, mądrzy, głupi – po prostu wszyscy. Przy ulicy, na której mieszkaliśmy, szacunkowo stało koło kilkuset rowerów – a nie było to centrum miasta. Przy stacjach metra, dworcu itp. nie za bardzo da się zobaczyć parkingi samochodowe. Za to pełno jest rowerowych, gdzie rowery układa się piętrowo. Dodatkowo – chcesz parkować autem? Płacisz nawet pod własnym mieszkaniem!

02 Parking rowerowy przy stacji metra Kongens Nytorv

03

04
Trzeci szok – luzik i podejście do życia. Duńczykom nie spieszy się, siedzą sobie na ulicach, popijają piwko (o tym zaraz), spacerują całymi dniami. W dodatku chyba za punkt honoru postawili sobie pomaganie turystom – nawet bez pytania kilka razy byliśmy zaczepiani pytaniem „do you need help?” przy przeglądaniu map, na przystankach i w podobnych sytuacjach (pierwszy raz po 3 minutach od wyjścia z samolotu). O machaniu i pozdrawianiu turystów nie wspomnę. Byłem świadkiem kiedy pani z okienka biletowego rozłożyła pewnemu Japończykowi mapę Kopenhagi i poradziła którędy ma się udać, aby jak najmniej biegać z bagażami. Szansa na to, że dostanie się po twarzy jest naprawdę znikoma – chodziłem z aparatem po północy, jeździłem metrem i nikt nawet krzywo się nie spojrzał.
Czwarty i piąty szok – piwo i jego cena. Po pierwsze – pić tu można wszędzie nie narażając się na mandat. Przy kanale w pobliżu Islands Brygge wieczorami siedziało po kilkadziesiąt osób, na Nyhavn pewnie były to już setki, ludzie z piwem chodzili przy dworcu centralnym – i dla policji nie jest to żaden problem. Naprawdę nawalonego pana spotkaliśmy tylko raz, kiedy prosił nas o mapę – a warto wspomnieć, że był z zagranicy. Co do ceny piwa – szarpie polską kieszeń. 10-12 koron za piwko 0,33l to całkiem sporo, bo jest to około 5-6 złotych. Piwo w różnych przybytkach radości typu bary potrafi kosztować nawet i 35 koron za 0,5l (ok. 18 zł). Opłaca się je kupować w większej ilości – Duńczycy lubują się w promocjach typu „jeśli weźmiesz 2 piwa to 3 gratis” lub „drugie piwo za 20% ceny”. Oczywiście większość pija Carlsberga (czemu trudno się dziwić), my próbowaliśmy jeszcze Tuborga – również dobry. Da się znaleźć piwka po 4 korony za 0,33l – ale ciężko powiedzieć, żeby były jakoś specjalnie dobre.
Co warto zobaczyć? Na pewno Tivoli. Jest to dość spory park rozrywki, w którym jest całe wesołe miasteczko, mnóstwo lokali, ogromna scena, na której co piątek odbywają się koncerty, jezioro, pomosty, akwarium – cuda wianki. Nam szczególnie przypasowało kupno biletu multi-ride – cały dzień szaleliśmy na rollercoasterze i podobnych atrakcjach.

05 Tivoli, rollercoaster Demon

06 Tivoli, rollercoaster Demon nocą

07 Tivoli nocą

08 Tivoli nocą

09 Tivoli nocą, w tle widoczne Vertigo i rollercoaster Demon

10 W ramach piątkowego Friday Rock wystąpił zespół Dúné. Sądząc po tym, że nie byliśmy się w stanie zbliżyć do sceny na tyle, żeby ujrzeć muzyków, to zespół jest dość popularny w Danii.

11 Akwarium w Tivoli

12 Akwarium w Tivoli

13 Akwarium w Tivoli

14 Centrum miasta nocą, niedaleko jednego z wyjść z Tivoli
Nie wypada nie odwiedzić ulicy Nyhavn, położonej nad kanałem. Mnóstwo lokali plus ludzie siedzący na brzegu kanału i zacumowane statki równa się niesamowity klimat.

15 Nyhavn

16 Nyhavn

17 Nyhavn

18 Nyhavn
Będąc na Nyhavn warto wyłożyć 40 koron na rejs barką po kanałach – trwa on koło godziny, a pozwala zobaczyć z wody ciekawe dzielnice i miejsca Kopenhagi.

19 Łódka na kanale przy dzielnicy Christania. Co ciekawe - jest to dzielnica hipisowska w dużej mierze wyjęta spod prawa, polecam poczytać o niej trochę w internecie.

20 Widok z barki

21 Widok z barki

22 Widok z barki

23 Widok z barki

24 Widok z barki

25 Widok z barki; ludzie opalający się w pobliżu plaży

26 Widok z barki; ludzie na plaży w Kopenhadze

27 Widok z barki; bar w pobliżu plaży

28 Widok z barki
Kopenhaga to całkiem pokaźna baza kulturowa i muzealna, przy czym trzeba tu zaznaczyć, że są to muzea, w których można nacieszyć oko, przeprowadzać doświadczenia, co nieco obejrzeć i tak dalej, więc nie ma miejsca ani czasu na nudę.

29 Carlsberg Glyptotek - muzeum sztuki ufundowane przez browar Carlsberg. Zawiera rzeźby cywilizacji różnych epok, obrazy - większość z nich pochodzi z prywatnej kolecji syna założyciela browaru Carlsberg.

30 Muzeum zoologiczne. Prócz mnóstwa fantastycznych eksponatów zawiera ekspozycje trójwymiarowe, gwarantuje możliwość przeprowadzenia ciekawych doświadczeń z użyciem mikroskopu. Dodatkowo górne piętro poświęcone jest ewolucji i poza dowodami na ewolucję znajdziemy tam m.in. mnóstwo szkieletów (w tym wielorybów) oraz rekonstrukcję pokoju Darwina.

31 Akwarium w Kopenhadze, jedna z sal

32 Konik morski

33 Ryby w akwarium w Kopenhadze
Największa zaleta Kopenhagi – kobiety. Jako że jestem estetą, nie mogłem nie zauważyć, że tych pięknych jest więcej, niż tych nieco mniej pięknych, za to o bogatym wnętrzu ;) Jeżdżą na rowerach, poubierane są kobieco (sukienki, a jeśli spodnie to tylko krótkie). Mają tylko jedną wadę – japonki. Jakoś nie mogę się przekonać do takiego „obuwia”, ale podobno nie można mieć wszystkiego. Ta część relacji fotograficznej jest specjalnie dedykowana Sowie.

34

35

36

37 "Pocałunek w policzek 5 koron, pocałunek w dłoń 7 koron"

38

39

40 A te dziewczęta ucieszyły się ze zdjęcia bardzo ;)

41 Na Nyhavn

42 Na Nyhavn

43 Na Nyhavn

44 Przy barkach na Nyhavn

45 A to zdjęcie zostało zrobione podczas przeprawy kanałem w dzielnicy Christania i moim zdaniem obrazuje całą Danię - luz, kanały, kobieta, kwiatki, rower. I japonki.

46 Dziewczyny cumują łódkę. Co ciekawe w niektórych dzielnicach mieszkańcy mają własne łódki zacumowane tuż pod blokiem - i sądząc po ruchu na kanale chętnie z nich korzystają.

47 Nieopodal jednej z plaż.

48

49

50 Rowerzystki przy stacji metra Islands Brygge, niedaleko naszego hotelu.

51 Przy wejściu do Tivoli od strony dworca głównego.

52

53

54 Przed sceną podczas jednego z koncertów.

55

56

57 Na Nyhavn

58

59 Turystki.

60

61 Na Nyhavn.

62 Coś dla fanów Guns'n'Roses.

63

64

65 Dziewczyny opalają się w parku (Frederiksberg, jeśli mnie pamięć nie myli)

66

67

68 Niania (mama?) na stacji metra.

69

70

71

72

73 A to moje ulubione zdjęcie z tego zestawu. Pani była przepiękna, jednak nie udało mi się zrobić dobrego zdjęcia. To podoba mi się najbardziej, bo zostawia duże pole do domysłów - za te kilka lat będę pamiętał już tylko sytuację i zarys, a nie osobę ;)
Spragnionych większej ilości zdjęć rowerzystek i rowerzystów zapraszam na Cycle Chic, blog poświęcony modzie rowerowej z Kopenhagi.
Poniżej pozostałe zdjęcia z Cph, które trudno zakwalifikować do jakiejkolwiek kategorii.

74

75 "Plaże" miejskie w Kopenhadze mają postać dużych kuwet z piaskiem, więc z typowymi nadmorskimi plażami mają niewiele wspólnego, ale i tak cieszą się popularnością.

76 Zauważyłem, że Duńczycy bardzo lubią tatuaże. Bardzo dużo osób ma choć jeden mały. Na stopie, dłoni, palcu - ale ma.

77 S-tog, taka SKMka ;)

78 Pan zaniemógł po piątkowej nocy.

79

80

81 Święty Mikołaj na wakacjach.

82

83

84 Budka z polskim jedzeniem. 5 pierogów za 45 koron (około 24 złotych) - lepiej zjeść coś w domu ;)

85 Kolejny polski akcent - statek Pogoria.

86

87

88

89 Żaglówki w porcie.

90

91

92 Nie mogłem się powstrzymać, ta okładka w takim formacie rzucała się w oczy ;)
Nie udało się nam zobaczyć syrenki – podobno pojechała w jakieś tournée po świecie. Żeby odbić sobie jej brak w niedzielę udaliśmy się do Malmö w Szwecji. W porównaniu do Danii było tam pusto i wietrznie. Za to most Øresundsbron robił wrażenie.

93

94 Rowery i rowerzystki również były - ale ani tak ładne, ani w takich ilościach jak w Danii.

95

96

97 Øresundsbron

98

99 Stapelbäddsparken, skatepark w Malmö

100 Szwedzi nie wiedzą, że to się robi bez ubrań ;)

101 Na promie powrotnym do Danii. Pamiętam głównie wiatr.
I tak upłynęło te kilka miłych dni w Danii. Pewne jest jedno – jeszcze tam wrócę, choćbym miał wieźć kratę Lecha w bagażu ;)

102
Ten wpis ma 13 komentarze/y
Kopenhaga jest idealnym przykładem stolicy, która robi dobre wrażenia i zachęca do owiedzenia reszty kraju. Iluzja:) Bo w reszczcie kraju nie jest już tak fajnie. Duńczycy upijąją się tylko po to, żeby się wyrzygać i nic nie pamiętać – Szok! Ładne kobiety w Dani widać tylko w Kopenhadze w pozostałej części kraju zdażają się sporadycznie:) Dania i duńczycy wieje zaściankowością, ksenofobią i lekkim nacjonalizmem (oprócz Kopenhagi)
ain’t it a beautiful city? with extremely beautiful women?… god, I want to go back there!
Grejt! Kamil jak złota rybka spełnia życzenia złapany na piwie w zamian za wypuszczenie go do domu – dziś dał nam panie na rowerach w większej rozdzielczości niż ta w telefonie :)
Aż chce się jechać.
No świetna relacja, aż chce się wyjść i jechać autostopem;D a jeszcze lepiej popłynąć takim ładnym statkiem;P
PS: Te morskie opowieści to chyba nie bez kozery Twój utwór bo widzę ze głównym twoim zajęciem była ta kolekcja statków;P
PS2: Dzięki za dedykacje:D
Uwielbiam Twoje zdjęcia:)
Powinieneś zostać przewodnikiem;p
Super!
ja Pogorię spotkałem w Bergen. Swoją drogą Kopenhaga w Twojej odsłonie kojarzy mi się z krzyżówką drewnianej Norwegii z Zabytkowością Gdańskiej starówki. Kupuję za 39 zł bilet i lecę odwiedzić ojca – to Twoja wina!
hm. patrząc na figury tych dziewczyn chyba na nowo pokocham rowery ;)
ps. ostatnie zdjęcie!
Od dziś moim kolejnym pragnieniem jest Kopenhaga.! ;)
[...] « Podróżuj z Wyspą: Kopenhaga | | 31 lip [...]
28, 42 , 53, 54, 71 świetne..byłem w Danii z 3-4 lata temu i po obejrzeniu tego reportażu wspomnienia odżyły-dzięki wielkie! pozdrawiam Michał
Świetne robisz te zdjęcia! :) Zazdroszczę talentu.
Naprawde podobają mi się twoje zdjęcia ;D
Naprawdę zachęciłeś mnie do zwiedzenia tego miasta! Zdjęcia świetne, masz oko do szczegółów, które z pozoru nieważne, składają się w efektowną całość i oddają klimat miejsc. Powinszować :) Bomba!