Puuuff. Ponad tydzień na stosunkowo wysokich obrotach, w końcu mogę odsapnąć, poleżeć i porobić twórcze nic.
Najpierw był Zakopiec, nogi wchodzące w tyłek, piwo wiecznie ciepłe ale dalej niezrównane w smaku, spalony nos, narzekanie, marudzenie, satysfakcja i inne takie. Pogilgani po ambicji pomysłami taty zaliczyliśmy Zawrat i Starorobociański, nie licząc tych mniej wartych wspominania. Fajnie sobie było tak wrócić w pamięci do czasów jak jeździło się co rok i będąc gówniarzem jeszcze wchodziło na Świnicę (tak, my też teraz uważamy, że wtedy to było głupie :P).
(Ale ten photobucket muli, po dniu pracy nad zdjęciami chociaż on mógłby się zlitować.)

01

02

03

04

05

06
Teraz smaczek – biegaliśmy nawet za kozicami, mam nadzieję, że to się rzadko zdarza bośmy trochę ze szlaku dla tych zdjęć zbiegli ;)

07

08

09
I znów nie byłbym sobą, gdyby nie było tu ludzi.

10

11

12

13

14

15
Teraz jedna ciekawa rzecz – plansze SEKTY i SYMBOLE ZŁA przed Sanktuarium w Zakopcu, zabawna lektura, jak widać nie tylko dla mnie ;)

16
A teraz – pani Aniela, która robi najlepsze zupy w całej znanej galaktyce ;)

17
To tyle z Zakopca, co tu więcej pisać – łażenie i oglądanie i przystawanie i podziwiane i łażenie i oglądanie i…
Tak będąc w temacie to znów wzięło mnie na streetfoto, znów szukam kasy na Canoneta QL17, jakby ktoś miał tanio opchnąć to pisać. Fajnie przenieść można streetfoto na reportaż ślubny z racji tego, że i tu i tu łapie się momenty interakcji między ludźmi – w każdym razie powinno się – lajk yt, lajk yt, czasami się zastanawiam czy wolę modę czy coś takiego, no może to już jest tak, że czasem żeby się nie przejeść to trzeba odskoczyć. Jak ktoś ma jakieś ciekawe linki do streetu to niech pchnie w komentarzach, z chęcią obejrzę.
Później słońce moje u mnie było, któremu zresztą wszystkie foty zakopcowe dedykuję z racji tego, że kocha góry bardziej niż ja zdjęcia :) Sesję nam Tomasz trzasnął, dwa zdjęcia do zobaczenia tutaj. Miałem też wrzucić oglądanie albumów rodzinnych, ale – wstyd się przyznać – disapir.
Wczoraj rybka w Kątach Rybackich znowuż.

20

21
Na digartowe forum (co tam się dzieje ostatnio w ogóle…) ktoś wrzucił linka bardzo fajnego, polecam wszystkim adeptom fotografi. Oto 78 zasad fotograficznych dla kompletnych idiotów. Najśmieszniejsze jest to, że mimo tej formy (leżałem ze śmiechu przy niektórych punktach) to większość z rad jest wbrew pozorom bardzo sensowna (no są głupie przypadki, to prawda, ale nie można mieć wszystkiego). Polecam też stronę autora, równie śmieszne rzeczy tam są.
Co do śmiesznych rzeczy – przyjechało do nas niedawno wesołe miasteczko, straszniem się ucieszył bo to mogła być okazja do zrobienia dobrych fot gdyby nie to, że miasteczko to raczej śmiszne niż wesołe (kopyrajt baj tata), lokomotywka, trzy dżipki na krzyż i dmuchane zjeżdżalnie, no bez jaj, panowie miasteczkowie.
Z ciekawych rzeczy to jeszcze nowy blog Pascala Grob – Fashion Bits and Bobs ze starej ekipy uberowej.
Dobra, kończę, wrzucę tylko dwa hiciory z ostatniego wesela i idę spać, jutro do mojej gdańskiej rodziny jadę ;)
Ten wpis ma 6 komentarze/y
Bananowy song to był kiedyś hit:)
02 robi na mnie chyba największe wrażenie,kozice też wymiatają:)Chociaż zazdroszczę temu komuś ze zdjęcia nr 15,to dopiero musi być fajne:)
Za zdjęcia dziękować:)*
A wesołe miasteczko przynajmniej muzykę miało,zawsze coś na pocieszenie:P
kamiś, wymiotłeś jak zawsze człowieniu.
8 i 21 przekozak.
i jeszcze jedno… CHCIAŁES ROBIC ZDJECIA NA W E S O L Y M MIASTECZKU BEZE MNIE?!?!?!!?…
zarty jakies
:D
nine. eot
ależ przecudowne te Twoje foty z kozicami xD i 13! szczególnie mnie poruszyła..:DD hehe xD
zapraszamy ponownie na rybkę :))
poprawiam!! 14!
No dla mnie wszystkie zdjęcie super ;D 07 jest kozackie :D
pozdro.