Miał być Hel z rodzicami, ale niestety, na wskutek braku budzika a potem zwykłego pecha musieliśmy się zadowolić zwykłym rejsem po zatoce.

Na kurczę pirackim statku!

Z prawie jak piratem.

Kurczę, tak mnie nachodzi refleksa, że być może to ostatnie wakacje z rodzicami. Z reguły jak się jest pod skrzydłami rodziny to na wakacje się wyjeżdża z domu, a mam przeczucie, uzasadnione zresztą, że teraz na wakacje będę przyjeżdżał. Smutno się robi, jak się przypomina wypady, czasem kłótnie, ale przecież kurczę, tak też musi być!

Zawsze mnie zastanawia, skąd ludzie biorą tyle czasu na zwykłe siedzenie i nicnierobienie. Może to wszystko się pojawia z wiekiem?

Teraz będzie akcent typowo mój, mała prywata.

Już nie będę.

Potem było ZOO! Powrót do dzieciństwa, z początku muszę przyznać, że średnio mi się widziało, ale patrzenie na te wszystkie zwierzątka, bieganie z tatą za gepardem rozwiały moje wątpliwości. Na szczególne brawa zasługuje szympans, który ku naszej uciesze ciągle zdejmował i ubierał t-shirt.

Małpki to mądre zwierzątka, znam ludzi, którzy nie potrafią się ubrać.

Z racji popadania w słodkie nicnierobienie (a jednak!) zdjęć z ZOO chwilowo nie będzie, nie mam ochoty ich teraz przerzucać.

Wakacje się kończą, lato się kończy, ludzie i sprawy wracają, dzięki… na szczęście większość ok, kilka gróźb, standard.

Tak się wam jeszcze tylko chwilkę pochwalę, że jestem w kropce i u mnie czas zmian i decyzji.

btw. zgadnijcie, kurczę, jakie słowo sponsoruje dzisiejszy wpis?

Time has come to make things right.

  • Facebook
  • Blip
  • Twitter
  • Śledzik
  • Wykop
  • RSS

    Ten wpis ma 6 komentarze/y

  1. nai#ram
    27 sie 08 - 13:03 - #

    Wembley? :D

  2. 27 sie 08 - 13:51 - #

    Wembley. Łembeleeej!

  3. KoT
    27 sie 08 - 22:59 - #

    Albo cziken? :) Ty tak nie popadaj w nicnierobienie, bo zajęcia nagle zaczynają się piętrzyć (przed kompem to mogę się nudzić ja i tylko ja!), soł będą pełne ręce (albo inne części ciała ;>) roboty :D

  4. A.
    30 sie 08 - 23:02 - #

    Dooobra. Powiedziałam sobie ostatnio, że kończę z nałogowym oglądaniem koncertów Muse, że muszę przystopować, bo przecież ile można… Ale robię wyjątek (po raz trzeci dzisiaj:D). Po Reading i Glastonbury biorę się po raz setny za Łembeleeej. Czuj się winny. Zmusowana jestem doszczętnie, mam swój własny łerld z wyimaginowanym mężem oraz bratem i jem z nimi banany. Kriiipiii.

  5. 31 sie 08 - 12:24 - #

    Czuję się zaszczycony! ;)
    Nasz mały intymny muzyczny świat ;)

  6. riser
    24 wrz 08 - 18:32 - #

    Mnie tez zastanawia skad ja biore tyle czasu na nic nierobienie, pewnie wyjmuje go z woreczka co go trzymam w szafce :P Co do tego, że w wakacje będziesz przyjeżdżał to niemartw się. Jak tego zasmakujesz to będziesz chciał wrócić spowrotem z dala =) Aczkolwiek impra w gdansku to nie to samo co impra w domu/rodzinnym miescie/z kumplami od zawsze =D

Dodaj komentarz