Szczęście (takie trochę bardziej luck niż happiness) można by przyrównać do jazdy samochodem. Każde drzewo, które obok ciebie przemyka jest takim momentem szczęścia, które dzielą momenty zwykłe, te kilkumetrowe przerwy między tymi roślinami. Im szybciej jedziesz, tym częściej i szybciej mijają ci puste miejsca pomiędzy ale zwiększa się szansa, że skończysz własne życie właśnie na drzewie.
Rozbiłem się o takie drzewo w piątek rano.
Zanim naprawię mój samochód zejdzie mi trochę czasu.
Poza tym.
Latać nie będę, potrzebują dorosłych.
Dziś mam maturę z polaka, właśnie powtarzam lektury, właściwie już idę spać.
Stosowne zdjęcia i komentarze do tego wpisu pojawią się później.
Przez dziesięć godzin byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Siedem z nich przespałem.
Ten wpis ma 4 komentarze/y
Nie łam się :P Skup się lepiej na maturze, bo masz wylądować w Gdańsku. Pamiętaj o naszym evil planie ]:-> Poza tym jak stwierdziłem podczas rozmowy z pewną wyjątkową osobą (Tak to chodzi o nią ;*) to lepiej, żyć marzeniami niż narzekać na realia. Jak rozbijesz się o takie marzenie to fakt masz przez kilka(nascie?) jednostek czasu rozwalone samopoczucie. Ale wtedy wystarczą znajomi oraz chwila samozaparcia, by dać sobie radę w ciężkich chwilach. Potem tylko czekać na nowe prawdziwsze szczęście =) Wiadomo, że jak się sparzyłeś będziesz (lub nie :P) bardziej ostrożny ale zobaczysz los jeszcze się do Ciebie uśmiechnie. (A jak nie los to na pewno przyjaciele się uśmiechną :-) )
wróciłam!
musimy pogadać, ale to jutro, po Twojej maturze ;*
Chlopie, daj czadu na ten maturze, bede za Ciebie trzymala tak mocno kciuki jak za siebie :D
a co do tego Twojego szczescia… rozbiles sie po to aby podrasowac autko i zabrac jakas fajna autostopowiczke ze soba w ta szalona podroz. zobaczysz ;)
lepszy model bedzie :)
damy rade zioom:)