
Męczę te półwytrawne coś i właściwie poza tym nic nie robię.
Iwo podesłał mi Muchy i ich „Galanterię”. Bardzo przyjemne. Łańcuszkiem dotarłem też do The Car Is On Fire. Niezły „Neyorkewr”, „Kiss, Kiss”, czy inne „Such a lovely”. Cholernie niezłe, właściwie. Fajnie, że coś takiego się u nas gra. Poza tym… The Car Is On Fire są 12 kwietnia w Spichlerzu! Chyba to będzie pierwszy zespół, jaki tam pofocę.
Patrząc na to co robi Konrad strasznie zachciało mi się pofocić na zewnątrz, więc pewnie w najbliższym czasie będzie dostawa kolejnych zdjęć.
Ten wpis ma 1 komentarz
uliczne foto faktycznie jest fajne, ja też pofoce chyba ;)